Ciężko uwierzyć, że to już grudzień, a rok 2025 powoli dobiega końca. To idealny moment na to, by przyjrzeć się temu, co dokładnie udało zobaczyć się przez ostatnie 12 miesięcy. Uwielbiam co roku robić tego typu podsumowania, które pozwalają mi wrócić wspomnieniami w te wszystkie wspaniałe miejsca. A bez wątpienia takich w tym roku również nie zabrakło. Jesteście ciekawi, gdzie byłem w 2025 roku? Jeśli tak, to zapraszam na podsumowanie!

Czy rok 2025 pod względem podróżniczym był udany? Myślę, że tak. Nie był na pewno rekordowy, jeśli chodzi o ilość podróży czy ilość odwiedzonych krajów, ale  i tak udało mi się być naprawdę w wielu miejscach, dzięki czemu dzisiaj jest co wspominać. Jak co roku, pojawiło się kilka nowości, ale nie zabrakło także miejsc, które są mi bardzo dobrze znane i do których chętnie wracam.

Gdzie byłem w 2025?

Podobnie jak rok temu, podsumowanie to będę pisać z podziałem na miesiące, gdyż tak jest łatwiej dla mnie, a także forma ta wydaje się być bardziej czytelna dla Was. W późniejszym czasie na blogu pojawi się także lotnicze podsumowanie 2025 roku. Ten post to już tradycja tutaj od wielu lat, więc nie inaczej będzie w tym roku. Póki co, skupmy się na tym, co udało mi się zobaczyć w minionych dwunastu miesiącach.

Styczeń

Pierwszy miesiąc rozpoczął się od przepięknych zórz polarnych, właściwie już od pierwszego dnia miesiąca. Zorze to coś, co chyba nigdy nie przestanie mnie zachwycać.

W styczniu wybrałem się także ze znajomymi na jednodniowy wypad do Londynu. Było dużo spacerowania po mieście, przejażdżki metrem czy piętrowymi autobusami, chińskie jedzenie na China Town czy truskawki w czekoladzie na Borough Market. Ogólnie bardzo fajny to był dzień.

Luty

Bez wątpienia to najnudniejszy miesiąc w 2025 roku, bez jakiś większych wyjazdów czy ciekawszych wydarzeń. Na szczęście jest to miesiąc krótki, więc jakoś zleciało. Z dobrych rzeczy, wróciłem do nauki chińskiego!

Marzec

Czy marzec to najciekawszy miesiąc, jeśli chodzi o rok 2025? Myślę, że tak! A to wszystko za sprawą jednego, ale za to jakże rewelacyjnego wyjazdu. Wszystko zaczęło się od jednego dnia spędzonego w Budapeszcie. Stolica Węgier to zdecydowanie jedno z tych miast, w którym lubię bywać.

Od dłuższego czasu Budapeszt to stolica tanich lotów do Azji. W końcu przyszedł i czas, kiedy ja także skusiłem się na podróż ze stolicy Węgier do Chin. A dokładnie do miasta Chongqing, o którym marzyłem już od dłuższego czasu. Poleciałem liniami Air China, z przesiadką w Pekinie. Chongqing okazał się być świetnym wyborem.

Krótka przejażdżka pociągiem i z Chongqing przeniosłem się do Chengdu. Miasta, którego nierozłącznym symbolem są oczywiście pandy. Pandy zobaczyłem, miasto niestety trochę mniej, bo więcej czasu poświęciłem na Chongqing. Dlatego też na pewno będę chciał kiedyś jeszcze wrócić do Chengdu.

Po intensywnym tygodniu w Chinach, czas przyszedł na Bangkok. Tutaj było już nieco mniej intensywnie, a sporo czasu spędzałem przy hotelowym basenie. Ostatniego dnia w stolicy Tajlandii doświadczyłem także silnego trzęsienia ziemi.

Kwiecień

W kwietniu po raz pierwszy odwiedziłem Tallin. Estonia to pierwszy kraj bałtycki, który miałem okazję odwiedzić. Niestety był to wyjazd służbowy, związany z rozpoczęciem nowej pracy, więc niestety na zwiedzanie nie było aż tak dużo czasu, jakbym chciał, ale mimo to coś miasta udało się zobaczyć. W Tallinie zjadłem najlepszą sałatkę z papai poza Tajlandią. A było to w restauracji Nok Nok.

Maj

Piąty miesiąc tego roku to hotelowe życie w związku z przeprowadzką i rozpoczęciem nowej pracy. Poznawałem Lipsk i tak naprawdę praktycznie cały miesiąc spędziłem w Niemczech.

Czerwiec

W czerwcu także cały miesiąc spędziłem w Niemczech, ale zdecydowanie było ciekawiej. Pojechałem do Berlina na turniej tenisowy kobiet, gdzie mialem okazję zobaczyć między innymi Naomi Osakę, czyli jedną z moich ulubionych tenisistek.

W sumie to w Berlinie w tym samym miesiącu pojawiłem się jeszcze raz. Ogólnie to bardzo lubię Berlin latem.

Ostatni dzień czerwca udało mi się spędzić w Reykjaviku podczas mojej krótkiej wizyty na Islandii, podczas której tak naprawdę zabrać musiałem resztę swoich rzeczy i tak oto kolejny pewny rozdział w życiu się zakończył.

Lipiec

Drezno to kolejne niemieckie miasto udało mi się odwiedzić i muszę przyznać, że jest to naprawdę bardzo ładne miasto. Ja wpadłem tutaj tylko na jeden dzień.

Pod koniec miesiąca odwiedziłem także Helsinki. Stolicę Finlandii bardzo lubię, choć tym razem Helsinki miały być tylko krótką przerwą w podróży. Niestety, na locie do Bangkoku nie było dla mnie miejsca, więc zostałem w Finlandii, a kolejnego dnia poleciałem do Poznania, przez Warszawę.

I tym oto sposobem zakończyłem lipiec w uwielbianym przeze mnie Poznaniu. Znowu czasu było za mało, by zrobić wszystko co by się chciało. Ale przynajmniej w końcu zjadłem ramena w restauracji Zenon, o którym marzyłem od dawna! Ramen ani trochę nie zawiódł. Jednym słowem: rewelacja!

Sierpień

Znowu Berlin, bo dlaczego by nie. Berlin to zawsze świetny pomysł. W końcu odwiedziłem słynny tajski piknik, który odbywa się w każdy weekend w jednym z berlińskich parków.

Poznań na chwilę też był. Bo z Poznaniem jest trochę jak z Berlinem – latem zyskuje mocno na atrakcyjności. 🙂

 

Wrzesień

Na początku września również pojawił się tajski akcent, gdyż w Lipsku odbywał się tajskie festiwal, podczas którego spróbować można było mnóstwo pysznych tajskich dań.

Drugi rok z rzędu w miesiącu swoich urodzin wylądowałem w Larnace na Cyprze. Lubię bardzo to miejsce i mam do niego ogromny sentyment. Plaża z widokiem na lądujące samoloty i ogrom przepysznego jedzenia. To brzmi jak idealny pobyt. I taka jest właśnie Larnaca.

Październik

Nie zaskoczę Was chyba, jeśli powiem, że znowu byłem w Berlinie. Przez resztę miesiąca dużo pracowałem, już trochę na oparach, bo odliczałem dni do długowyczekiwanego urlopu. W ten oto sposób ostatnie dni października spędziłem w moim ukochanym Bangkoku! <3

Listopad

Listopad przywitałem na wyspie Koh Chang. Tajska wyspa, którą odwiedziłem po raz pierwszy i bardzo tam mi się podobało. Spokojna, nie aż tak bardzo oblegana jak na przykład Phuket. Idealne miejsce na spokojne, rajskie wakacje. Chętnie tu kiedyś jeszcze wrócę.

 

Następnie wróciłem na kilka dni jeszcze do Bangkoku, gdzie udało mi się odwiedzić sporo miejsc, które od dawna chciałem zobaczyć. Dzięki temu powstał także wpis na blogu z atrakcjami tego miasta.

Grudzień

Na zakończenie roku wybrałem Szanghaj. Wybór nie był prosty, bo z jednej strony ciągnęło mnie gdzieś do słońca, z drugiej strony tęsknota za Chinami była ogromna. Wygrał ostatecznie Szanghaj i po raz kolejny przekonałem się, że Chiny to ten kraj, do którego chcę wracać i wracać.

Gdzie byłem w 2025 roku – podsumowanie

Ogólnie w 2025 roku odwiedziłem 10 krajów, a wśród nich znalazła się także Estonia. Jedyny kraj w tym roku, który odwiedziłem po raz pierwszy. Szczerze mówiąc tegoroczne podsumowanie nie jest tak ekscytujące jak te z poprzednich lat. Nawet rzekłbym, że było trochę… nijakie. I szczerze mówiąc rok 2025 rok taki właśnie był. Oczywiście były świetne wyjazdy, jak Chiny czy Tajlandia. Cieszę się także ogromnie, że w Berlinie miałem okazję zobaczyć mecz Naomi Osaki. Ale tak poza tym, cały ten rok był jakiś taki nijaki. Rok, w którym czegoś mi zabrakło. I chyba nawet wiem czego, więc mam nadzieję, że w 2026 nad tym mocno popracuję… . 🙂

A Wam jakie kraje udało się odwiedzić w 2025 roku? Pochwalcie się w komentarzach, które miejsca zrobiły na Was największe wrażenie, a gdzie doznaliście największego rozczarowania!

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Share via
Copy link